Artykuł, przepis pochodzi z www.wiescidladomu.pl • Hotblog
gospodarstwo

Stefania i Tadeusz Musielakowie ze Szkaradowa (powiat rawicki) stawiają na turystykę.

Dlaczego gospodarstwo rolne Tadeusza Musielaka staje się turystyczną atrakcją nie tylko Szkaradowa? - Marzyłem o tym od dawna, ale zawsze brakowało albo czasu, albo pieniędzy. Kiedy dzieci dorosły, postanowiłem zacząć realizować swoje plany. Najpierw z wiaty, w której przechowywano maszyny rolnicze, zrobiłem salę. Miała być miejscem spotkań naszej rodziny. Jednak kiedy znajomi i przyjaciele zaczęli do nas przyjeżdżać, to sugerowali mi, żebym rozbudował to nasze siedlisko. I tak się zaczęło - opowiada Tadeusz Musielak. Jego żona też jest zadowolona, choć mówi, że początki były trudne.

"Początkowo nie widziałam się w roli właścicielki gospodarstwa agroturystycznego. Teraz już jest znacznie lżej, bo wiem, jak się trzeba zorganizować, by wyszła fajna impreza"

Z biegiem czasu dobudowano według pomysłu gospodarza drugą salę i nowoczesną kuchnię. W sali głównej znajduje się piec wybudowany przez zduna z Pogorzeli (powiat gostyński), w którym to Stefania i Tadeusz Musielakowie na domowym zakwasie pieką tradycyjne chleby i swojskie mięsiwo oraz wędzą wędliny. Przy okazji piec nagrzewa też cały obiekt. Podobną funkcję spełnia ogromny kominek. Na nim widnieje tablica „1310 rok” - data powstania Szkaradowa. - Do wybudowania pieca użyliśmy starych cegieł, na których widnieje jeszcze nazwa nieistniejącej już cegielni w Stawcu. W całym obiekcie staraliśmy się wykorzystać jak najwięcej kamieni polnych, starych cegieł, drewna czy elementów starych bryczek. To ważne, by zrobić coś nowego z uszanowaniem starych rzeczy - z historią - dodaje Tadeusz Musielak.

Dziś jest to miejsce zabawy i szkoleń dla kilkudziesięciu osób. - Chcemy, by nasi goście, po obejrzeniu okolicy, mogli tu spróbować domowych wypieków, smalcu czy zjeść pyszny obiad - stwierdza gospodarz. Przy zabudowaniach planuje jeszcze stworzyć warunki postoju, zarówno dla motocyklistów, jak i rowerzystów oraz jeźdźców. - Chcę to zrobić, tym bardziej, że Gościnna Wielkopolska planuje połączyć swój szlak konny z Doliną Baryczy, a Szkaradowo jest na środku tej trasy. Myślę, że atrakcji w tym rejonie nie zabraknie. Mamy dwa zalewy: w Pakosławiu i Jutrosinie, jest możliwość zorganizowania spływu kajakowego, podglądania ptasich siedlisk nad Stawami Milickimi i jeszcze w garażu czeka wyremontowany 8-osobowy gazik - mówi Tadeusz Musielak.

W najbliższych planach Musielakowie zamierzają wybudować specjalny piec chlebowy, tylko do wypieku chleba, pokój z kominkiem dla gości, piwnicę zaadaptować na saunę, a jedno z pomieszczeń gospodarskich na ubojnię kurczaków. - Zrezygnowaliśmy z hodowli trzody chlewnej, mimo że nadal uprawiamy swoje 40 hektarów. Teraz mamy tylko kurczaki i kury, dlatego naszym gościom serwujemy drób i jajka z własnej hodowli. Wszelkie mięso kupujemy od zaprzyjaźnionego rzeźnika z pobliskich Ostój - podkreśla Tadeusz Musielak.

Piwniczka pełna skarbów

Od lat Tadeusz Musielak specjalizuje się w wyrobie najróżniejszych win i nalewek. W ubiegłym roku jego nalewka - wytrawna ratafia, zajęła II miejsce na Dniach Karpia w Miliczu. - Hoduję, uprawiam, pielęgnuję, a potem zrywam, mieszam i eksperymentuję. Wytrawną ratafię robię z 12 owoców, bez dodatku cukru. Powstaje systematycznie, tak jak dojrzewają kolejno owoce. Zaczynam od truskawek, potem dokładam do nich jagody, maliny, wiśnie, a na końcu jabłka, śliwki i gruszki. Nie korzystam z żadnej książki - wszystkie nalewki robię z głowy - podkreśla Tadeusz Musielak. Jego specjały znajdują się w celu wybudowanej do tego piwniczce - sercu gospodarstwa. - Nasi goście mają tu okazję spróbować różnych trunków bez konieczności uiszczania dodatkowych opłat. Cieszę się, że mogą degustować moją miętówkę, ratafię, nalewkę z głogu czy białej żurawiny, a nawet własnej produkcji... szampana i brandy - dodaje gospodarz.

W piwniczce znajduje się również kolekcja alkoholi świata, zebrana przez pana Tadeusza. - Część przywożę z moich podróży, a część przywożą mi koledzy. Ostatnio dotarła do mnie nawet butelka z Kalifornii - dodaje. Tu również znajduje się piwo produkowane przez synów pana Tadeusza.

W oczekiwaniu na pierwszą warkę

Nieopodal gospodarstwa, w budynku nieczynnej, ponad stuletniej piekarni, powstaje browar rzemieślniczy „Nepomucen”. - Prowadząc pracownię architektoniczną „Sigma”, zawodowo nawiązałem współpracę z Jackiem Domagalskim, który od ośmiu lat jest piwowarem domowym oraz laureatem wielu konkursów piwowarskich. To właśnie on zainteresował mnie tematem warzenia piwa metodą domową. Z kolei ja swoją pasją zaraziłem brata Mariusza |- mówi inwestor Piotr Musielak, syn Tadeusza. Jak podaje, w tej chwili w browarze domowym są w stanie uwarzyć 100 litrów piwa. Jest ono butelkowane oraz refermentowane. - Nie jest potrzebna tu już żadna pasteryzacja czy mikrofiltracja, ponieważ naturalna refermentacja zapewnia świeżość piwu nawet przez kilka lat. Zaletą piwa warzonego w domu jest to, że można je zrobić w dowolnym stylu, których jest kilkaset, jak np.: angielskim, belgijskim czy niemiec kim, a smak każdego jest bardzo interesujący i niepowtarzalny - dodaje Mariusz Musielak.

Doświadczenia i pomysłów szukają podczas wycieczek po browarach - zarówno polskich, jak i europejskich - organizowanych wspólnie z innymi sympatykami warzenia piwa. - Piwowarstwo przeżywa w tej chwili światową rewolucję. Coraz więcej osób nie chce już pić koncernowych piw, które niezależnie od gatunku, smakują właściwie tak samo. Coraz więcej otwiera się właśnie takich małych browarów, jak nasz. Zafascynowani tym, co się dzieje, postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce. Udało się nam kupić ciekawy obiekt z interesującą historią - mówi Piotr Musielak.

Po kupnie starej piekarni, przystąpiono do prac rozbiórkowych i rozbudowy obiektu. - Nawiązując do historii tego miejsca, na naszym browarze położyliśmy ponadstuletnią dachówkę z domu Nepomucena Kaczmarka (szanowanego w okolicy krawca – przyp. red.). Zgodnie z planem, jeszcze w ubiegłym roku wykonaliśmy główne prace konstrukcyjno- budowlane. Budynek został „zamknięty” i ocieplony. Obecnie trwają roboty wykończeniowe i przygotowawcze do montażu sprzętu browarniczego - wyjaśnia Piotr Musielak.

Jak przyznają właściciele, inwestycja realizowana jest ze środków kredytowych. - Z racji swojego wieku i kilkukrotnych modernizacji, budynek starej piekarni był w dość kiepskim stanie technicznym. Jednak uznaliśmy, że ma on wartość historyczną i sentymentalną, dlatego warto było go odbudować, mimo że łatwiejsza byłaby budowa zupełnie nowego budynku - dodaje Mariusz Musielak. Inwestor postanowił zachować po piekarni stary komin. - Będzie on wykorzystany jako komin wentylacyjny, a zachowaliśmy go też dlatego, że stanowi element krajobrazu Szkaradowa - dodaje Piotr Musielak.

- Nie będzie to browar restauracyjny, gdzie jedząc obiad, można napić się naszego piwa. Tworzymy browar rzemieślniczy, w którym zaplanowano produkcję piwa na małą skalę oraz dystrybucję do pubów, restauracji i sklepów piwnych. Nie nastawiamy się tu na jakieś wielkie zyski. Oby tylko dochód pozwalał nam na spłatę zaciągniętego kredytu - tłumaczy Piotr Musielak. Zapowiada, że zamierza organizować cykliczne dni otwarte, podczas których będzie można zobaczyć cały proces warzenia i spróbować świeżego piwa bezpośrednio z tanku. - Całość ma być otwarta dla gości. Nie chcemy zamykać się za murem. Jeśli ktoś przyjedzie do nas ze skrzyneczką, nie będziemy robić problemów, by mu sprzedać kilka gatunków naszego trunku - dodaje Mariusz Musielak. - Cenowo nie mamy szans konkurować z jakimkolwiek koncernem. Dlatego naszymi klien tami będą osoby, które cenią sobie jakość i smak tradycyjnego piwa - podkreśla Piotr Musielak. Pracę w browarze ma znaleźć kilka osób. Głównym piwowarem będzie wspomniany wcześniej Jacek Domagalski. Butelki czekają już na rozlew pierwszej warki Nepomucena.

W uruchomieniu browaru z pewnością pomoże unijna dotacja. Dwa wnioski złożone przez Piotra Musielaka przeszły pozytywnie wstępną weryfikację i otrzymały zielone światło do uzyskania dofinansowania na rozszerzenie oferty sprzedaży produktów lokalnych Gościnnej Wielkopolski, poprzez zakup i montaż linii do butelkowania piwa regionalnego Browaru Nepomucen (49.992 zł) a także na organizację imprezy kulturalnej oraz rekreacyjnej związanej z wdrażaniem produktu turystycznego (49.924 zł). - Chcemy ją połączyć nie tylko z promocją naszego piwa, ale także miejscowych produktów regionalnych. Chcemy pokazać to, co mamy najlepsze i czym możemy pochwalić się nie tylko przed turystami - wyjaśnia Piotr Musielak.

Honorata Dmyterko
Drukuj
Źródło: http://wiescidladomu.pl/wiejskie-zycie/sylwetki/64-na-biesiade-po-swojski-chleb-i-piwo?tmpl=component&print=1&layout=default